Przedstawiam dzisiaj przepis na pyszny, słodki dżem-śliwka w czekoladzie. Dżem smakuje jak znane i lubiane prze wiele osób, cukierki śliwki w czekoladzie. Zachęcam wszystkich do spróbowania:). Przepis pochodzi z numeru specjalnego gazetki "Super hobby" pt. Przetwory i nalewki.
Zobacz Śliwki Glutenex w czekoladzie 180 g w najniższych cenach na Allegro.pl. Najwięcej ofert w jednym miejscu. GLUTENEX Śliwka w czekoladzie bez cukru 180g
Pijana śliwka vel. śliwka w czekoladzie PRZEPIS {forma: 25 x 30 cm} Temperatura piekarnika: 170ºC | Czas pieczenia: 35-40 min Biszkopt kakaowy. 4 jaja; 0,5 szkl. cukru (ok. 6 łyżek cukru, w tym 1 łyżka cukru wanil.) 3 łyżki mąki pszennej; 2 kopiaste łyżki mąki ziemniaczanej; 3 łyżki kakao (najlepsze wedlowskie) 1 łyżeczka
Śliwka w czekoladzie Jutrzenka Dobre Miasto 1 kg. od Super Sprzedawcy. 31, 30 zł. (3,13 zł/100 g) zapłać później z. sprawdź. 40,29 zł z dostawą. Produkt: Cukierki Śliwka w czekoladzie Jutrzenka Dobre Miasto 1000 g.
Cukiernia Lidla to ciasta na każdą okazję! tradycyjny sernik kremowe tiramisu przepyszny jabłecznik aromatyczne brownie z orzechami - szukaj w lodówkach w wybranych sklepach Lidl!
Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Upały, burze, upały, burze... idzie zwariować =.=... za to jutro jadę do Krakowa ^^ Co prawda to służbowy wyjazd papy, ale nadarzyła się pierwszy raz okazja, że ani jego współpracownik nie może jechać, ani mój brat mi się nie wpierdzieli bo jedzie odwieźć moją mamuś do neurologa :D Jak tylko usłyszałam jak się użalał nad swoim losem, to aż krzyknęłam: Nie martw się! Ja z Tb pojadę! - Hahaha jego poker face był bezcenny :D Wydaje mi się, że nawet próbował mnie zniechęcić, ale udawałam ślepą i głuchą :) ( A jak trza sobie radzić ). Za to dzisiaj nawet zaczęłam grać ( po tylu aktorskich zapewnieniach i kiedy był pewny ), że jednak nie chce mi się jechać... i wiecie co? Zaproponował mi McDonald :D No skoro postawi mi nowego McFlurry Twixa i parę precli krakowskich, pytam się czemu nie? :) Ostatnio popularne jogurty z tej firmy jadłam około dwa lata temu, przekupiona przez uroczego kotka na opakowaniu^^ ( Czarne przywodzą pecha? Też mi coś... :) Ponadto skusił mnie wtedy nietypowy smak ,,agrestowy", który musiałam mieć! Zaimponowały mi tym, że są takie urocze, naturalne, z uroczym kociakiem i są Z LITWY :) Szkoda tylko, że tak mało póki co jest ich produktów w ofercie ( ale to cały czas się zmienia ). Jeżeli ktoś jest bardziej zainteresowany ich produktami, polecam Polskiego Fanpage :) Oryginalnej Litewskiej strony... nie, no chyba, że znacie ten język :P O batonikach nie miałam pojęcia, że istnieją dopóki siostra nie wyrosła przede mną z nimi na rękach :D Radochy nie było końca bo lubię Magiję i Pinasy ( choć nie urzekła xD). Są trzy dostępne smaki, ale tylko te dwa udało się dorwać... trzeci makowy to kwestia czasu kiedy będzie mój mwahahaha ^^ Od internautów, stron handlowych, producenta: Batonik z twarożku VILVI to doskonała zdrowa przekąska dla dzieci, wyprodukowana z naturalnego twarogu oraz pokryta chrupiącą polewą czekoladową. Można go jeść na śniadanie, w formie deseru lub lekkiej przekąski w ciągu dnia. Produkt należy przechowywać w ladzie chłodniczej. Oferowany jest w trzech smakach: z wanilią, makiem i suszonymi śliwkami. Z gazetki Żabki: Batonik z twarożku VILVI, został wyprodukowany z naturalnego twarogu i pokryty chrupiącą polewą czekoladową. Nie zawiera konserwantów. Dla dzieci stanowi doskonałą alternatywę, dla kalorycznych słodyczy, a dorośli będą chętnie delektować się tym do kawy lub herbaty. No ja już dosyć tych literek, teraz czas na Reklamę :) Jako ciekawostkę dodam, że na Litwie w ich oryginalnym zasobie jest 6 smaków tych batoników: waniliowy, suszonej śliwki, makowy, agrestowy, wiśniowy oraz jagodowy. Wygląd kontra rzeczywistość: Wrażenia smakowe: Pierwsze co, to ciemna czekolada dała się we znaki: rozpadała/rozdzielała się od batona, przez co ogólnie łatwo było odkleić te dwie warstwy. Zarówno obydwa batony są bardzo delikatne, kruszą się jak twaróg i przyklejają do noża przy krojeniu ( jakby nie były pierwszej świeżości xD ). Nasze oko głównie zajmuje wszechpotężny twaróg... o nieee! znaczy ,,twarożek" :D Bardzo serowy zapach, prawdziwego twarogu. W waniliowym mało czuć wanilii pomimo zapowiadanego smaku, ale nooo czuć ;). Również pachnie delikatnie polewą czekoladową, niestety jej sztuczną słodyczą. Batonik rozmiękły, czekolada jakby rozwodniona :/ Waniliowy różni się od śliwkowego, że on jest mocniej żółtawy, a w śliwkowym ta biel wchodzi w jaśniejszy beż gdzie ,,niegdzie" widać drobne plamki brązowe? W każdym razie ciemne. Zapewne tytułowa, czająca się śliwka ;) Waniliowy: czekolada rozmiękła, sztuczna, margarynowata. Odpada od rozwalającego się twarogu. Twaróg lepki, jak nadzienie do pierogów, słodki, kleisty, są grudki :/ Fakt drobniutko przy sobie, jedna obok drugiej, ale to niezbyt apetyczne... W smaku... ciężki, syty, ale rozwalający się jednocześnie. Obleśnie słodki, sztuczny. W środku o dziwo twarożek jest przeciwieństwem czekolady. Mimo, że tłusty jest jakby suchy, troszkę mdły, słodziutki, i jak już wspomniałam średnio przemielony. Jeżeli ktoś nie lubi twarogu to miałby niezły problem ( np. mój brat ). Na plus to, że jest waniliowy naprawdę w smaku, nie za słodki. Czekolada łatwo się rozpuszcza, ale sztuczna. Ogólnie tłuściutki, jak się je mięciutki gdzie czekolada rozpuszcza się na podniebieniu pozostawiając *zdrobinowaty twaróg. Gdyby polewa była lepsza i twaróg były przemielony lepiej bym go oceniła. Ale pojechali sb z jakością :( Albo lubią taką konsystencję xD *kocham moje neologizmy! Suszona Śliwka: Polewa taka sama jak u poprzednika. W smaku twarożku naprawdę czuć smak tych suszonych owoców, ale połączenie śliwki, twarogu i sztucznej polewy to dla mnie za dużo... coś obrzydliwego, za mocny posmak śliwek, który przytłoczył mnie. Są drobniutkie kropeczki-kawałeczki śliwki. Ten twaróg przypomina mi taki, który postał parę dni w lodówce bo jest taki klejący :/ W dodatku niezmielony dokładnie... Pachnie bardziej suszonymi śliwkami jak świeżymi. Bardzo intensywne, wcale ich nie pożałowali. Powtórzę, twaróg jest jak nadzienie do pierogów ruskich: tak wygląda i jest również takiej konsystencji... tyle że słodkie :O Rozwalająca się struktura, bardzo miękka, rozpływa się w ustach pozostawiając twaróg i jego intensywny smak w połączeniu ze śliwkami... Na plus naprawdę intensywny smak ( choć nie moje gusta), ale za jakość batoników... takie oceny, a nie inne... Do Pinasów i Magiji to im niestety daleko. Nawet Pokusa wydaje mi się znacznie bardziej kusząca niż te... Mimo wszystko jeszcze wierzę w VILVO i się jeszcze nie zrażam. Czekam na kolejne produkty! :) Nazwa: Batonik z twarożku w czekoladzie z wanilią/suszonymi śliwkami Producent: AB Kelmės pieninėMarka produktu: VILVI Skład: Dostępne w opakowaniach: 40g. Wartość odżywcza kaloryczna: W: 370kcal/100g ( czyli jeden to 148kcal), S Ś: 370kcal/100g ( czyli jeden batonik ok. 40g to ok. 144kcal). Cena: 1,69zł. Zakupiony: Alma, ( Był w Żabce po 1,49 ) Strona internetowa: Moja ocena: Waniliowy- 3,5/10 Suszona śliwka- 3/10 Rozważenie ponownego zakupu: No nie!!!... ale makowy jeszcze na pewno kupię z ciekawości ^.^ I inne produkty w sumie też... xD Ale z czystej ciekawości :D
Na te czekoladki Bakallandu zwróciłam uwagę już kilka tygodni temu. Wyglądają po prostu przeuroczo, a do tego są dostępne w aż 5 wariantach smakowych. Oczywiście, a jakżeby inaczej, moje ręce od razu wyciągnęły się w stronę kokosa, ale tutaj nastąpił moment zawahania i przypomniałam sobie, jak mało na moim blogu recenzji owocowych przekąsek. Przezwyciężyłam swoje kulinarne upodobania i ostatecznie zdecydowałam się na coś (jak dla mnie) nietypowego. A zatem dziś wpada BA!rdzo Bakaliowa Tabliczka Bakalland o smaku śliwki i czarnej porzeczki. Dostępność i cena Tym razem nie musiałam przegrzebywać sklepowych półek w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego produktu do testu. W pewnym sensie Bakaliowa Tabliczka Bakalland odnalazła mnie sama. W moim Kauflandzie położono ją w tak centralnym punkcie, że nie sposób było jej nie dostrzec. A gdzie jeszcze można ją kupić? Na pewno w Lewiatanie, a czy jeszcze gdzieś indziej, to nie mam pojęcia. W Internecie brak jakichkolwiek informacji na ten temat. Czekoladowa Tabliczka Bakalland kosztowała mnie 3,99 zł. Niby trochę dużo, ale jednak nie do końca, bo wbrew temu, jak wygląda na zdjęciu, jest naprawdę spora. Waży całe 65 g. Jest większa od wszystkich znanych mi batoników i wcale nie tak dużo mniejsza od klasycznej tabliczki czekolady. W przeliczeniu na 100 g okazuje się nawet tańsza od rozsławionej Dobrej Kalorii, a dla mnie, czyli osoby, która nie lubi przepłacać na jedzeniu, jest to fantastyczna wiadomość. No prawie jak wygrana w totka! Skład Przyznaję, że skład trochę namieszał mi w głowie. Najpierw się pogubiłam. Spodziewałam się, że znajdę w nim trzy, maksymalnie cztery składniki. Z przodu opakowania jak byk widnieje informacja o tym, że Bakaliowa Tabliczka Bakalland to po prostu 74% bakalii i 25% czekolady. No właśnie, ale nie pomyślałam, z czego ta czekolada może być zrobiona. Całe szczęście nie zawiera jakichś szczególnie szkodliwych składników, tyle tylko, że na pierwszym miejscu w jej składzie jest cukier. Ogólnie rzecz biorąc skład jest do zaakceptowania. Nieidealny, ale dużo lepszy aniżeli w wielu innych przekąskach, które tylko z nazwy są „fit”. Pozytywnie zaskoczyła mnie natomiast kaloryczność Bakaliowej Tabliczki. Nie jest ona wcale mała, bo waży 65 g, a zawiera jedynie 217 kcal! Dla porównania – w całej tabliczce klasycznej Milki jest ich aż 530, czyli prawie 2,5 razy więcej! Minus jest taki, że pochodzą głównie z węglowodanów, a skoro czekoladkę zrobiono niemalże z samych bakalii, to nie dało się uniknąć w niej cukrów. Stanowią one ponad połowę naszej przekąski, czyli całe 34 g. Ale żeby nie kończyć tym nieprzyjemnym akcentem, dodam, że Bakaliowa Tabliczka punktuje zawartością błonnika, którego jest w niej 7,2 g – mniej więcej tyle, ile w 100 g suszonych śliwek. Smak Zapach jest delikatny, aczkolwiek przyjemny. Taka mieszanka świątecznego piernika, suszonych śliwek i… masy czekoladopodobnej. Ale i tak mi się podoba. Zachęca, by jeść dalej. No to jem! Ba!rdzo bakaliowa tabliczka jest… o dziwo nie aż tak bardzo bakaliowa. Na pierwszy plan wysuwa się bowiem czekolada. Jest mięsista, mleczno-gorzkawa, nie za słodka, ale też nie za gorzka. Tworzy bardzo cienką warstwę, ale mimo tego udaje jej się zdominować samą masę, przyjemnie ją otoczyć i nadać jej wyrazistości. Z każdym kolejnym gryzem wnętrze coraz mocniej daje o sobie znać. Teraz zrobiło się bardziej bakaliowo. Konsystencja czekoladki jest piernikowato-ciasteczkowata – bardzo, ale to bardzo mi odpowiada, przywodząc wspomnienia świąt Bożego Narodzenia. Byłam jednak pewna, że śliwkę wyczuję w niej najbardziej, a tu proszę. Czarna porzeczka wygrywa to starcie. Prawdopodobnie przez swoją kwaskowatość, która niestety jest jednym z minusów tabliczki. Trochę jej za dużo. Lubię przełamania smaków, ale nie aż takie. Gdy dochodzę do końca tabliczki, mam nieodparte wrażenie, że gdzieś już to jadłam. Śliwki w czekoladzie! Smak na pewno nie jest identyczny, ale dość zbliżony. A mimo że jakąś specjalną fanką śliwek nie jestem, to BA!rdzo Bakaliowa Tabliczka (dzięki temu, że jest trochę inna) bardzo mi smakuje. Początkowo wydawała się trochę dziwna, ale pod koniec stwierdzam, że z chęcią zjadłabym ją raz jeszcze. Albo nawet i kilka razy. MOJA OCENA: Myślę, że te cztery i pół bicepsa to idealna ocena dla naszej Bakaliowej Tabliczki. Skład ma w porządku, smak też jest niezły, ale do perfekcji trochę jej jednak brakuje. Podobał Ci się ten wpis? Kliknij banner i postaw mi kawę! Dla Ciebie to tylko kilka złotych, dla mnie ogromne wsparcie i spora motywacja do dalszej pracy nad blogiem.
Dzięki kilku dniom u mojego taty, miałam okazję całkiem nieźle poznać lody od Grycana, które trochę mnie ciekawiły, ale jakoś zawsze było coś innego do kupienia. Wyrobiłam sobie o tych lodach niezbyt pewną opinię: smaczne. Bez fajerwerków, nie są to Haageny, ale mają ciekawe smaki. Żeby stwierdzić coś więcej, zjadłam jeszcze za mało smaków. Jednym z takich smaków jest śliwka w czekoladzie z serii Grycan "dla koneserów". Funkcjonuje on jako nowość i to już chyba przynajmniej od tamtego roku. Wtedy jednak Grycan kompletnie mnie nie interesował, a w tym sezonie, ten konkretny smak zaintrygował mnie, chociaż budził także pewne obawy. Dlaczego? Z dwóch powodów. Uwielbiam lody czekoladowe, ale tylko te dobre. Wszelkie "o smaku", czy pod takie podchodzące, odpadają. Są zazwyczaj strasznie mdłe. Dwa: ze mną i ze śliwkami bywa różnie. Uwielbiam świeże śliwki, a suszone mogę od czasu do czasu zjeść. Nigdy nie lubiłam śliwek w czekoladzie, chociaż ostatnio, tym dobrze zrobionym, dałam zielone światło. Co więc z lodami? Po otwarciu i powąchaniu poczułam delikatny zapach czekolady. Spróbowałam samej masy lodowej. Jest ona słodka o zabarwieniu czekoladowym. Nutka kakao jest, ale dość mdła; słodycz jest silniejsza, chociaż także niezbyt ostentacyjna. Towarzyszy temu jeszcze nieokreślona proszkowatość, jednak nie klasyfikuje to lodów do kategorii "obrzydliwe". Lody są raczej miękkie, delikatne, kremowe, dość rozwodnione i zbite zarazem, a także dość... gumowate, do czego mam obojętny stosunek, ale niektórym może to przeszkadzać. Nie wiem, czy to jest związane z przechowywaniem lodów, czy po prostu takie są. To już drugie lody Grycana z tym dziwnym efektem, jakie miałam okazję jeść. Trochę tłustawe, za sprawą śmietany kremówki, która w składzie jest w składzie dość wysoko. Czuć tu także mleczność, ale bardzo ukrytą za słodkością czekolady. Mogę je podsumować jako bardzo przeciętne czekoladowe lody. Tym, co je wyróżnia, są suszone śliwki, a dokładniej ich ogromne kawały (czasem nawet połówki, albo prawie całe), których w pudełku jest bardzo dużo. Ciężko jest wręcz nabrać łyżeczką lody bez nich. Smakują jak to suszone śliwki: słodko, z charakterystyczną kwaskowatością i posmakiem. Są soczyste i raczej miękkie. Powinno to dodać lodom porządnego i cudownego śliwkowego kopniaka, ale nie. Śliwki idą swoją drogą, lody czekoladowe swoją. Nie współgrają ze sobą, a szkoda. Podsumowując: zwykłe czekoladowe lody z interesującym, niespotykanym na polskim rynku, dodatkiem, który średnio się do nich wpasował. Czy warto kupić? Raczej tak. Czy kupiłabym? Sama nie. Czy cieszę się, że spróbowałam? Bardzo! Smaczne, ale bez przesady. ocena: 7/10 kupiłam: poczęstowałam się cena: jak wyżej kaloryczność: 224 kcal / 100 g (132 kcal / 100 ml) czy kupię znów: nie
Uwielbiam śliwki w czekoladzie, zresztą śliwki w ogóle czy to świeże, suszone, wędzone to już rarytas. Gdy czwarty raz z rzędu trafiłam na wstrętne śliwki w czekoladzie (ostatnie z Lidla były do kupienia na wagę, w życiu nie jadłam gorszych), a to czekolada wstrętna, a to śliwka sucha jak wiór w środku, a to jakieś paskudne nadzienie jeszcze do tego , naprawdę tak banalnie prostą rzecz a można tak spierdzielić, nie wspominając już o zawrotnej cenie. Nigdy więcej nie kupię, nie ma mowy, fujj. Śliwki mam w domu zawsze w zapasie tak samo jak gorzką czekoladę, a po świętach jeszcze się uchowało opakowanie marcepanu. Dwanaście godzin moczenia, godzinka pracy, trochę balzju w kuchni i gwarantuję Wam, że już nigdy nie tkniecie innych śliwek. A tak przy okazji to jak ładnie je opakujecie to może być niezły prezent na przykład na Walentynki, już to widzę jak Wasze Miśki zawijają te śliwy w sreberka ;-). Składniki: 400 g suszonych śliwek 200 g gotowej masy marcepanowej 2 tabliczki gorzkiej czekolady 2 torebki ulubionej herbaty- użyłam swojej ulubionej zimowej czyli grzańca malinowego, jest też śliwkowy (heh, do kupienia m. in. w lidlu 😉 *przydadzą się też wykałaczki Przygotowanie: Zaparz w dużym kubku (300 ml ) dwie torebki herbaty, gdy napar będzie już bardzo mocny nalej nim śliwki i odstaw najlepiej na noc. Jak widzisz, śliwki wciągnęły prawie całą herbatę. Odsącz je na sitku ale nie dociskaj. Podziel masę marcepanową, w jedną śliwę upychałam kosteczkę około 5mm/5mm. Czekoladę rozpuść najlepiej w kąpieli wodnej i niech Cię nie kusi dodawać jakiegoś mleka czy „śmietany”, trochę będziesz mnie przeklinać bo to żmudna robota, ale przejdzie Ci w momencie, gdy jakaś śliwka Ci nie wyjdzie i będziesz musiał ją zjeść. Nadziewaj śliwki na wykałaczki i zanurzaj w czekoladzie, a jak już naprawdę będzie Ci opornie szło, to możesz dodać łyżkę oleju kokosowego i nic poza tym! Odkładaj gotowe śliwki na deskę wyłożoną papierem do pieczenia. Aby przyśpieszyć zastyganie wstaw je do zamrażalnika na 15 minut, a jeżeli Ci się nie śpieszy to na godzinkę do lodówki. Smacznego!
Menu Home Słodycze Batoniki Ciastka Cukierki Czekolady Wafelki Żelki Galaretki Desery Lody Chipsy i chrupki Słodkie kremy Gotowce Dania gotowe Dania instant Sałatki Wypieki Mrożonki Pierogi Kiełbaski roślinne Kotlety i burgery Jogurty i śmietany Sery wegańskie Pasty i pasztety Sklepy Auchan Carrefour Tesco Lidl Biedronka Netto Rossmann Czarna lista Mapa O Nas/Kontakt piątek, 30 marca 2018 Iwetto • 6,99 zł / 200 g • Auchan - marka własna Śliwka kandyzowana w czekoladzie: śliwka kandyzowana (70%) [śliwka, cukier, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, substancja konserwująca: sorbinian potasu], czekolada(30%) [cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, tłuszcz palmowy, emulgatory: lecytyny (z soi), E476; aromat]. Może zawierać: mleko łącznie z laktozą, nasiona sezamu, zboża zawierające gluten, dwutlenek siarki, orzeszki arachidowe i inne orzechy. Brak komentarzy Prześlij komentarz
śliwka w czekoladzie lidl